KLKS Jantar Swarzewo - strona nieoficjalna

Strona klubowa
  • JANTAR - KULTURA!!
  •        

Buttony

Aktualności

Podsumowanie jantarowej jesieni

  • autor: kibol.pl, 2012-11-30 21:54

Czas na podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu piłkarzy LZS Jantar ZiemiaPucka.info Swarzewo. Zajmujemy w tabeli miejsce wicelidera, co z pewnością może być powodem do radości.

Zacznijmy od tego, że przez całą zimę zasiadać będziemy na fotelu wicelidera. Wielu obserwatorów i komentatorów przed sezonem twierdziło, że jesteśmy drużyną, którą powinna walczyć o awans. Podobne głosy pojawiały się również w naszej drużynie. Mimo to, jako działacze próbowaliśmy spokojnie podchodzić do tego tematu. Okazało się, że faktycznie jesteśmy w stanie walczyć nawet o najwyższe cele.

Wzmocnienia

Generalnie trzeba przyznać, że bez dokonanych przed sezonem wzmocnień, byłoby znacznie trudniej. Ciekawe jak poradziłaby sobie nasza drużyna w starym składzie. Nie bylibyśmy ostatni, to pewne. Stawiałbym gdzieś na środek tabeli.

Pierwszym 'zakontraktowanym' przez nas nowym piłkarzem był Jakub Damaszke. Kuba jaki jest każdy widzi. Po tej rundzie z nikomu nieznanego w Swarzewie piłkarza stał się jedną z gwiazd drużyny. Jest rozpoznawany, kibice gratulują mu występów, pytają czy będzie grać. Nie wiadomo skąd wiedzieli, że nie zagra w meczu z OKS, bo jest chory... Ale zrobił im niespodziankę i chociaż grał poniżej swoich możliwości, to jednak bardzo przydał się na boisku.

Kuba wcześniej grał w Starcie Mrzezino i chociaż starał się bywać na ich meczach jak tylko to możliwe, to jednak praca zawodowego kierowcy nie zawsze na to pozwalała. Nie mówiąc już o treningach. U nas z tym co potrafi i chyba nawet z lekką nadwagą ;) i tak jest jednym z filarów zespołu.

Kolejnymi piłkarzami Jantara zostali trzej muszkieterowie z Nordy Karwia. Nasz znajomy prezes - Józef Selke, był niepocieszony. Powiedział nam wprost, że gdyby to nie chodziło o tych zawodników, to by ich nam nie oddał... Oddał tylko dlatego, że był im wdzięczny za pomoc jaką okazali Nordzie. I jeszcze kazał im podziękować.

Mariusz Kalwig to rasowy łowca bramek. Oczywiście swój kunszt piłkarski ma, ale generalnie rzecz polega na tym, aby Mariuszowi odpowiednio wyłożyć piłkę. To wystarczy. Reszta należy do niego. Oczywiście nie zawsze się uda, ale trafia do siatki wystarczająco często. A i podać piłkę koledze potrafi.

Stanisław Poppel - to chciałoby się z kolei napisać rasowy forstoper. Chciałoby się, bo częściej widać go w środku pola i w ataku, niż na osamotnionej obronie. Mimo to ma spore zalety. Jedną są warunki fizyczne... Oj, nie jeden już przeciwnik się o tym przekonał. Przejść Stacha to jak stoczyć walkę z bykiem na korridzie. Można, ale długo jeszcze barki będą boleć. Wysokość też jest atutem, co pokazał w ostatnim meczu z OKS (bramka zdobyta głową). No i król rozgrzewki. Gdyby go nie uspokajać, zajechałby chłopaków aż by ryli nosami po murawie.

Paweł Kalwig - w Nordzie stoper, ale u nas gra na boku obrony. Niestety, na początku sezonu kontuzjowany, długo dochodzi do formy. Jest jednak z tej trójki najmłodszy, więc ma jeszcze sporo czasu na pokazanie pełnej mocy. 

Dalszej kolejności już dokładnie nie pamiętam, ale chyba najpierw byli dwaj kolejni Ustarbowscy - Piotr i Robert.

Piotr przypadł nam do gustu, bo dobrze sprawdził się na obronie. Co z tego jednak, że zagrał jedynie w trzech meczach. Studia w Olsztynie i inne problemy stanęły na drodze naszemu piłkarzowi.

Robert z kolei nie zagrał tylko w jednym meczu. Jego grę nazwałbym profesorską. Wie co powinien z piłką zrobić i na boisku próbuje udowodnić, że to nie tylko teoria. Niestety, w praktyce bywa z tym różnie. Robert doskonale potrafi dryblować, ale robi to za często i za długo. Potrafi stracić piłkę i co gorsza, po stracie nie zawsze o nią walczy. A często wystarczyłoby podać wcześniej piłkę do kolegi... Mimo to potrafi trafiać do siatki (czasami cakiem ładnie) lub dokładnie wyłożyć piłkę koledze. 

Marek Budzisz - jeden z naszych najmłodszych piłkarzy, którego 'podebraliśmy' z MKS Władysławowo. Zdolny, obiecujący. Ale pechowo trapią go różne choroby i kontuzje. To jednak nie przeszkadza w stwierdzeniu, że to przyszłość Jantara.

Grzegorz Arendt - wspomnę przy okazji o najmłodszym naszym zawodniku, który bardzo dobrze spisywał się w okresie przygotowawczym (podobno już mu wcześniej proponowali grę w piłkę, to odmówił). Przed sezonem, w sparingu bodaj z MKSem doznał bardzo poważnej kontuzji. Na szczęście przeszedł operację u swojego wujka (chyba) i czeka go jeszcze jedna. Ale wujek oznajmił mu, że jeszcze w piłkę zagra. Cieszy nas to, bo Grzegorz serce do walki ma. Czekamy!

I ostatnich dwóch piłkarzy, dokoptowanych już w trakcie rozgrywek. Ale nie żałujemy. Bartosz Ławniczak i Jan Kamiński. Pierwszy to rasowy stoper (poprzednio MKS). Nie powiem, że nie zdarzyła mu się w rozegranych meczach pomyłka. Ale generalnie najpewniejszy punkt obrony. Za moje nieudolne słowa 'laika' wystarczą słowa naszych piłkarzy. A ci pełni są podziwu. I tyle na temat.

Janek właściwie skąd się wziął nie wie nikt. Taki 'cichociemny', najstarszy zawodnik naszej drużyny. Tylko rok młodszy ode mnie, to już prawie węgiel... Ale od pierwszego treningu wpadł nam w oko. Nawet głupia niby rozgrzewka, ale szczęki zjechały nam z podziwu do samych cycków. Nie raz pokazał już na boisku, że nie ma lipy. Po ostatnich meczach poklepywany przez naszych wybrednych kibiców po plecach. To na prawdę nie byle co.

Formacje

Zacznę od końca, czyli od ataku. Z trenerem ustawialiśmy początkowo zespół na dwóch napastników. Ale nie przewidzieliśmy, że pęd na bramkę mają też niemal wszyscy nasi pomocnicy. Jak dodamy jeszcze forstopera w ataku, to nie powinny dziwić nasze wyniki. Zazwyczaj wygrywamy wysoko, ale też tracimy sporo bramek.

Od pewnego czasu lepiej nam się sprawdza układ z jednym nominalnym napastnikiem. Przecież i tak wiadomo, że jak przyjdzie co do czego, to nasza pomoc i tak pogna jak dzika okupować pole karne przeciwnika... :) Chyba zbyt wielu złych słów o napadzie nie można powiedzieć, prócz tego że mógłby być skuteczniejszy. Ile już zmarnowanych, stuprocentowych sytuacji oglądaliśmy, o innych już nie wspomnę. Ale i tak jest OK.

Z pomocą jest różnie. Początkowo było gorzej. Po cofnięciu jednego napadziora do środka jest już lepiej. Ale i tak w razie problemów nie ma komu wracać do obrony. Niestety, nie mamy rasowego rozgrywającego. Są pomocnicy - jedni na wysokim, a inni na jeszcze wyższym poziomie. Ale rozgrywającego brak. Szkoda, bo luka w środku pola widoczna jest gołym okiem niemal w każdym naszym meczu. To spory problem, bo teoretycznie nawet słabsi od nas przeciwnicy chwilami hasają sobie radośnie przez pół boiska środkiem w ogóle nie będąc atakowani przez naszych piłkarzy. Trwoga!

Obrona jest najsłabszą naszą formacją. Ale - jak już kiedyś o tym pisałem - niekoniecznie jest to tylko wina zawodników tam grających. Pamiętać trzeba, że to gra zespołowa i na strzelane przez nas bramki ma wpływ też to co dobrego dzieje się w naszych tyłach. Podobnie jak to, że wpływ na stratę bramki ma pomoc, która albo nie ma sił albo ochoty cofnąć się do obrony. Jak wspomniałem wyżej stopera mamy wyśmienitego, ale on sam tam nie broni. Nie mamy tutaj składu tak ściśle ustalonego jak w ataku, czy pomocy. Mam wrażenie, że obrońcy zmieniają się nam w składzie najczęściej.

Ale ostatnio często miejsce w podstawowej jedenastce ma Łukasz Pieper. Specjalnie o nim wspominam - spieprzył kilka bramek (dwie, lub trzy) to fakt. Ale ma serducho, nie czuje strachu przed przeciwnikiem i nie bawi się w obronie jak inni. Jak nie ma innego wyjścia - wywala piłkę na aut, albo ostatecznie na róg. Sądzę, że interwencjami w ostatnich meczach naprawił już to co nie wyszło mu wcześniej. Piszę o tym dlatego, bo wiem że się tym przejął.

Bramkarze. No tutaj mamy sytuację, której pozazdrościć nam może większość drużyn w klasie B, a może nawet w Serie A. Mamy aż trzech dobrych bramkarzy! Jeden lepszy od drugiego, ale wpuszczają gole wszyscy... To jak wyżej pisałem - często zasługa braku asekuracji przez obronę i pomoc. Trafiają się też babole, ale to zawsze się może zdarzyć. Bramkarz jest jeden, a marzących o polepszeniu statystyk strzeleckich - co najmniej dziesięciu. Zdarza się, że jedenastu. Nawet nasi bramkarze strzelali kiedyś bramki, tak było!

Przeciwnicy

Co tu dużo pisać. Nie chciałbym umniejszać przeciwnikom, ale gdybyśmy na każdym meczu mieli optymalny skład, to z pewnością nie przegralibyśmy z Konsalem i Latarnikiem. Jedynie remis z Ajaksem jest niewytłumaczalny. Tym bardziej, że do momentu zejścia za czerwoną kartkę zawodnika gospodarzy prowadziliśmy 2:1. A grając przeciwko dziesięciu przeciwnikom skończyło się na 2:2...

Jak sami piłkarze już zauważyli, gra nam się łatwiej z lepszymi drużynami. Nastawienie jest bojowe, nie odstawiamy nóg, ochota do walki większa, itp. Za to tam gdzie 'kupony zostały odcięte' przed meczem, tam mamy spore problemy. Żeby wspomnieć choćby mecz z Arką Prusewo, jako jedyny wygrany w nietypownym dla nas stosunku bramek - 1:0. Co to za wynik jest panowie? ;)

Podsumowanie

Po mału zauważyć można, że nasza drużyna się ze sobą zżywa. Po mału, ale spokojnie - to wystarczy. Zespół istnieje dopiero od półtora roku. Z czego część osób odeszła, a część nowych doszła. To żywy organizm, który wymaga 'naturalnego' scalenia. Nie da się tego wykonać na żądanie, na rozkaz. Już jest nieźle, a za jakiś czas powinno być jeszcze lepiej.

To co moim zdaniem jest pewną dodatkową wartością, a może i siłą - to, że jesteśmy z jednego 'eku'. Większość z nas to swarzewianie, a drobna część uzupełniająca to wielżanie. Jak spojrzeć w przeszłość - naturalnie związani. Przez lata (może nawet wieki...) z jednej parafii, przed laty także w jednej gminie...

I boję się trochę tendencjom wzmacniania składu piłkarzami spoza naszego terenu. Rozumiem, że niektórzy chcą szybko awansować. Ale wolałbym awansować dla przykładu za rok, ale miejscowymi zawodnikami. A nie piłkarzami ściąganymi z Pucka czy dalszych okolic. Jak to zazwyczaj bywa, oni przyjdą gdy jest dobrze. Gdy zacznie być źle, odejdą od razu, gdyż nic ich tu trzymać nie będzie.

Na szczęście widziałem na treningach kilku swarzewian, którzy mogą nadawać się do gry. Za rok, może dwa. To cieszy. Poza tym namawiamy chętnych do zajęcia się naszą młodzieżą. Może ktoś chciałby pójść na kurs trenerski, aby samodzielnie poprowadzić drużynę juniorów w rozgrywkach. Chętnie pomożemy tak w kursie, jak i w prowadzeniu drużyny... Generalnie, chcemy zadbać o przyszłość Jantara. Teraz jesteśmy na fali. Ale bez ciągłości pracy szkoleniowej możemy za jakiś czas stracić animusz.

Póki co jednak mamy powody do radości. JANTAR - KULTURA! Mamy wicelidera jesieni!


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [528]
 

Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze.

Losowa galeria

Jantar Swarzewo - Kaszubia II Starzyno
Ładowanie...

Reklama

Logowanie